Bezpośrednie sąsiedztwo wina
gotowe projekty domów |schody |Prezent dla chłopaka

„Bezpośrednie sąsiedztwo wina i krwi w ofierze w różnych kultach, od archaicznych, całkiem realistycznych, aż po wyrafinowane, aluzyjne misterium chrześcijańskie, każe zapytać (niezależnie od wykładni zawartej w Ewangelii według Jana) o „krwawy" aspekt wina czy istnieje Jak wiadomo, krew od niepamiętnych czasów wylewana była bogom na ofiarę, jako symbol życia. Łatwo tu o autorytatywne zapewnienia i równie autorytatywne zaprzeczenia. Wypada więc powiedzieć, iż rzecz jest bardzo prawdopodobna, lecz nie byłoby nadzwyczajną niespodzianką, gdyby relacja taka nie zachodziła.
„Obóz Dionizosa spał jeszcze. Na obszernej polanie leśnej leżały bachantki i menady obok kosmatych satyrów. Sen porozrzucał te ciała, znużone orgią nocną, po krzakach, pod drzewami, wśród pni zbutwiałych, na wilgotne liście zeszłoroczne i na kruche uschłe gałązki, które z trzaskiem łamały się za każdym poruszeniem Śpiących. Nimfy miały na sobie szczątki poszarpanego odzienia, które je źle chroniło przed rannym chłodem; zziębnięte kobiety garnęły się bezwiednie do satyrów, pokrytych gęstą sierścią, i nie budząc się odnawiały uściski minionej nocy. Obok nich plotły się pierścienie śpiących wężów, które im służyły jako przepaski. Połamane tyrsy plątały się w zwojach bluszczu i zwiędłych kwiatów. Kałuże rozlanego wina mieszały się z krwią żywcem rozdartych zwierząt; bachantki jadły wczoraj te surowe kawały mięsa i jeszcze teraz miały dokoła pobladłych ust rdzawe plamy krwi. Sen ich był ciężki. Jeden z satyrów leżał twarzą zwrócony ku górze. Oczy miał otwarte. Czarne jego oczy, pełne tajemniczych ogni, zdawały się lecieć w jakąś przepaść mroczną. Usta miał rozchylone i spiekłe jakimś tragicznym pragnieniem. Cała jego istota zdawała się drżeć w oczekiwaniu czegoś strasznego. Nad polaną unosiła się odurzająca woń ciał kobiecych i koźli zapach satyrów. W pośrodku polany stał purpurowy namiot boga..."4“(10)



budowa domu |Gry hazardowe na pieniądze |prywatny detektyw